sobota, 31 sierpnia 2019

31.08.2019

Wstałem ze spuchniętym okiem, znowu coś mnie jebło, wyglądam, jakby mnie koń kopnął. Mieliśmy się spotkać z Agnieszką i Lilką w parku Ujazdowskim na nowym wypasionym placu zabaw... Ok, dojechaliśmy, ale kurde, plac zamknięty. A Agnieszka gdzieś zaparkowała i nie umiała powiedzieć, gdzie jest... Rany. Ale je znaleźliśmy. Poszliśmy więc do parku koło Sapera na plac zabaw, ale tam nudno i w ogóle foch na siebie u dziewczyn. Po czasie poszliśmy z Agnieszką dopłacić do parkingu (znalazła jedyny płatny dziś parking w okolicy, niesamowita zdolność) i poszliśmy coś zjeść u cioteczki Tu. Do samochodów wróciliśmy ok. 18, te wariatki ledwo kumają, co się dzieje wokół, dramat... Pojechaliśmy jeszcze do pepco po skarpetki i do kerfjura po zakupy na jutro, kupiliśmy przy okazji młodej krzesło do biurka - znowu 400 zł pękło... Wieczór pozwolił się wszystkim ogarnąć przed 22.    

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz