Znowu mi wywaliło fb, nie wracam tam, pieprzę. Nie wiem o co chodzi, ale nie wygląda to dobrze. W każdym razie ogarnąłem się rano i po 12 ruszyłem do Łazienek na spotkanie z Grekami. Był Jorgos z dwoma kumplami i żoną jednego z nich. Przelecieliśmy park, piechotą doszliśmy do Zapiecka przy rondzie de Gaulle'a, gdzie się najedliśmy. Nie chcieli słyszeć o tym, żebym płacił za swój obiad, bardzo mili są :) Poszliśmy jeszcze na digging, odebrałem 5 paczek z poczty i odprowadziłem ich pod pałac - w domu byłem o 19. Grecy są zachwyceni Polską, kobietami i pięknem kraju. W ogóle najchętniej by tu zostali. Bardzo przyjemny dzień. W domu spokój, tylko Kajka kuleje - łaziła do nas w nocy, coś musiała źle stanąć. No i małemu zaczął się wrzynać paznokieć. Wszyscy padli, ja sobie popisałem Bielany - ale do końca września to chyba nie zdążę...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz