czwartek, 22 sierpnia 2019

22.08.2019

Rano Gosia poleciała do lidla po ciuchy dla młodej, a teściowie w tym czasie zdążyli pojechać do Wałbrzycha. Sławek przyszedł o 10 i zaczął robotę, którą skończył po kilku godzinach - na tyle wcześnie, że udało nam się zrobić i zjeść obiad i jeszcze pójść na spacer, z którego się urwałem na Spacer po Koszykach - ledwo zdążyłem, bo przecież zostawiłem samochód na mecie, musiałem dolecieć. Grupka była ze 30 osób, bardzo przyjemny spacer, dostałem nawet napiwek :) W czasie spaceru okazało się, że nocuje u nas ciotka Majka - świetnie, jedni wyjechali, następni zwalają, hotel normalnie się zrobił. A ja muszę ogarnąć raport na jutro dla Marty i biura edukacji, plan gry miejskiej na Urodziny Placu Wilsona i parę innych rzeczy - m.in. tę nieszczęsną wycieczkę po Okęciu... Majka nie umiała trafić, więc musiałem po nią lecieć, brodzik rozmontowany, ja zmęczony, meczu Legia - Rangers 0:0 nie mogłem obejrzeć, szlag mnie trafił. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz