wtorek, 27 sierpnia 2019

27.08.2019

Wstałem o 7:20 - przyszło mi to dość ciężko... Zebrałem się i pojechałem do pracy na pierwszą radę. Sporo osób nie było, to niedobrze w obliczu wyboru wice. Marta zaproponowała... Kreftę, co za pomysł?!! Odbyło się głosowanie, ale co z tego, że góra głosowała na nie, jak dół i świetlica za nią - przeszła z 60%. Nędza. Co ona wie o naszej pracy? Bez sensu. Wściekłość zapanowała od razu... Gralu się wymiksował z klasy, mam jednego mniej. Reszta była już raczej bez znaczenia, na szczęście nie dostałem żadnych akcji w tym roku z uwagi na erasmusa :) Skończyło się, to poleciałem do biura edukacji po papier, odebrałem paczkę z poczty - niestety Marcin nie wziął płyt puts do pracy :P Wróciłem przez sklep, zrobiłem obiad, zjedliśmy i poszliśmy na spacer. Oklapnięty jakiś jestem, młoda działała mi dziś strasznie na nerwy swoim marudzeniem, plac zabaw był powodem do kilku tragedii, straszne. A teraz od ponad godziny nie może zasnąć i przesmradza na dowolny temat. A ja muszę złożyć raport! Ech.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz