niedziela, 25 sierpnia 2019

25.08.2019

Spaliśmy do 9:20, normalnie wypas, ale po wczorajszym byłem bardzo zmęczony. Zanim się wygrzebaliśmy, okazało się, że jest 13, a ja zaraz muszę jechać! Polecieliśmy szybko do kerfjura po prezenciki dla dzieciaków na jutro, przy okazji Kajka dostała zjebki, bo uderzyła mamę. Histeria trwała godzinę, bo mieliśmy iść na dmuchańce, a tu dupa. Trudno. Poleciałem na autobus i w sumie się spóźniłem - tyle, że grupa znowu była przy złym wyjściu i pokryłem spóźnienie :) Dziś było tylko 11 osób, niby łatwiej, ale wyszło dokładnie tak samo. Oczywiście, jak wracałem, to już odbierałem telefony, gdzie ja jestem, bo przecież młody się drze... A było go spać położyć, zamiast czekać na mnie... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz