Wykorzystałem dzień, aby pozałatwiać tysiąc różnych spraw. Rano poleciałem do biura edukacji z kartką do podpisu - po południu okazało się, że zadzwonili do Marty, że Gospodarczyk nie podpisała, bo data jest zbyt dawna... Sprzed długiego weekendu. Kurde. A dyrekcje na urlopach, NA mnie zamorduje... Potem na piechotę polazłem przez Tamkę do 102 - Antykwariat Tamka zamknięta, ale autobusem podjechałem zaraz pod sąd. Tam postałem w kilku kolejkach, okazało się, że jeszcze dziś płacę tylko 50 zł, pojutrze już dwa razy tyle. Potrzebowałem kilku papierów - tych co nie miałem wziąłem z USC obok, popłaciłem wszystko, odstałem swoje i po 2 godzinach dałem radę skończyć. Wlazłem jeszcze do Antykwariatu Grochowskiego, zajrzałem na Tamkę i na pocztę i odebrałem płyty - przez co mnóstwo ich miałem w plecaku... Podjechałem do P+R na Marymoncie - bilety mi tam sprawdzali w samochodzie, jak wyjeżdżałem :) Jeszcze tylko zakupy w lidlu i wróciłem do domu o 18 - w chałupie siedzi teściowa, której nie chciało się iść na działkę, kurde. Po wczorajszym wciąż mi nieco bulgocze w brzuchu, ale mnie załatwili...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz