Znowu nie było spania, bo o 10 przyszedł majster Sławek i zaczął poprawiać brodzik. Oczywiście spięli się natychmiast z Gosią, ale zaczął robić jak trzeba. Okazało się, że odwrotnie wstawił profile kabiny, dlatego było nierówno. Wymogliśmy na nim, żeby wsunął brodzik pod płytkę - musiał wszystko skuć i położyć glazurę na nowo. Super, mamy wyłączony prysznic. Z braku opcji poszliśmy z teściami do Sajgonu i Bezy Krowy, bardzo smacznie było jak zwykle. I na wieczór skoczyłem z teściem do castoramy na Popularną po płytki. Korzystając z okazji podskoczyłem na fort Zbarż - ale nie ma tam opcji przejścia, wszystko do dupy... Nie wiem, co ja zrobię w sobotę... Wieczór skończyliśmy przy 0,0, bo teście jutro jadą.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz