wtorek, 13 sierpnia 2019

13.08.2019

Jakiś od rana nieprzytomny jestem, a spałem do 9:30, za krótko... Potem ogarnięcie się, zakupy i przygotowanie na przyjazd szwagrów z Częstochowy. Tuż przed nimi przyszła moja paczka od Petera z Holandii! Wreszcie. W międzyczasie Gosia zdążyła pójść do lekarza, przygotowaliśmy sałatkę obiadową i nią ich poczęstowaliśmy, cholera, kolejny obiadek, z kuchni nie wyjdę niedługo... Posiedzieli z godzinę i pojechali do domu. To my poszliśmy na działkę - młody niewiele dał zrobić Gosi, ale ja wyciąłem masę zielska, podkaszarką ogołociłem okolice drzewek i podlałem towarzystwo. Chyba mnie ten dzień zmęczył...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz