piątek, 9 sierpnia 2019

09.08.2019

Od rana szaleństwo, Gosia sprząta, Kajka się plącze i marudzi, Bartek ryczy... Miała iść z dzieciakami do sklepu o 12, ale poszła o 15... Za to o 12 ja stanąłem przy garach i siedziałem do późna. Znaczy, w sumie o 15 było wszystko gotowe, tylko podsmażyć rybę, a koło 16 przyjechali szwagry. I tak zeszło sporo, ale dorsz na zapiekanych ziemniakach z pomidorami to hit. Potem poszliśmy na spacer i lody i w sumie wieczór skończył się tak, że wszyscy poszli spać, ja zostałem w kuchni przygotować mięso na jutro i ogarnąć wycieczkę. Jak zwykle nieprzygotowany... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz