Wyspać się nie da - młody się drze nad ranem, pobudka o 7 i ogarnięcie młodej do przedszkola... Po drodze zrobiłem zakupy i odebrałem bluzę Vito & Bella, mam nadzieję, że będzie ok... Po śniadaniu ruszyliśmy z teściami na działkę - wszystko tak zarosło, że szok, trzeba było skosić trawę i wyrwać kilogramy zielska... W międzyczasie zadzwonił kurier, że przywiózł 10 tom... Posiedzieliśmy do 13, Gosia zrobiła się głodna... Zjedliśmy obiad i pojechałem po młodą, zahaczając o sklepy po drodze - wydrukowałem sobie również materiały na jutro na wycieczkę - jestem kompletnie zielony... Przyszedłem z Kają, pożegnaliśmy dziadków i udaliśmy się na rower - przez las Bemowski, WAT, koło naszej starej chaty - sympatyczne 1,5 godziny. Zszedłem do piwnicy powybierać płyty, na szczęście tam nie ma zasięgu, bo ledwo zszedłem, to już żona czegoś chciała. Takiego wała. Wykąpałem jedno i drugie, wszyscy śpią, a ja mam chwileczkę spokoju. Jutro wycieczka, nic nie wiem...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz