wtorek, 7 maja 2019

07.05.2019

Co za dzień... Na spokojnie pojechałem na zabiegi, wróciłem wywiesić bandaże i po drodze do pracy przeleciałem 3/4 spaceru po Bielanach. Pogoda jest dziwna, bo niby zimno a niby gorąco... Zrobiłem dziś aż 2 lekcje i w sumie tyle - poleciałem potem na kwadrat. Sierść robi co swoje, Sławka musiałem dopionizować, bo odpieprzył lipę w paru miejscach, ale zanim poprawił, zdążyłem zrobić zakupy i zjeść... Zapłaciłem mu za wszystko i baj baj. Ogarnąłem resztę i pojechałem do szpitala - jutro wywołują poród. Dziś za to panika i histeria. W domu to samo - Kajka w histerii, że mamy nie ma, zwariuję... Przy okazji nie nakarmiona, nie umyta, poszła spać o 21:30... Staram się pozbierać domy dla gości, idzie jak z kamienia, ale już zostało tylko 8 osób do rozparcelowania...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz