sobota, 11 maja 2019

11.05.2019

Od rana siedziałem w szpitalu - najpierw zakupy i do 16:30 na Kasprzaka. Mały jest słodziak, choć ma podejrzenie żółtaczki, zobaczymy. Większość dnia nic się nie działo, oboje spali... Zjadłem w międzyczasie obiad w Derbi i pojechałem na moment do domu i na kwadrat do Sierścia, zobaczyć jak mu idzie. Jestem pełen obaw, a teściowa się mądrzy i wszystkie rozumy na ten temat zjadła, czym mnie denerwuje strasznie. Na szczęście teściowie i Kajka pojechali do Kałuszyna do Celiny i miałem półtorej godziny spokoju, hura. Jak wrócili, to z kolei ja ruszyłem odebrać Portugalczyków. Wszystko gra póki co.   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz