czwartek, 30 maja 2019

30.05.2019

Rano się ogarnęliśmy, przyjechał Łukasz z Anielką i na 10 byliśmy w kaplicy. Przyszło trochę osób, większość mało mi znana, ale wpadli Sławek z Sierściem, wpadła pseudo siostra Ewa, Baśka z Rafałem z naprzeciwka, chyba Wanda stara psiapsióła... Dwie ciotki Gosi nawiedziły - to miłe. Kaja bardzo przeżywała uroczystość, sama impreza stonowana i ładnie zrobiona... Wciąż nie mogę uwierzyć... Po ceremonii pojechaliśmy do Struny na obiad, było przyjemnie i w sumie do nas dojechali tylko Łukasze. Kiedy pojechali do domu skoczyliśmy po lampę i pierdoły elektroniczne, żeby dziadek zamontował. Jestem już tym wszystkim cholernie zmęczony, dzwonią do mnie telefony o przewodnictwo, najlepiej już tu i teraz, co tam się dzieje? Teściowie chyba jutro jadą, może wreszcie będzie chwila oddechu przed pójściem do pracy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz