Wstałem o 6, doprowadziłem siebie i małą do użytku. Zaprowadziłem do przedszkola, poszedłem drugi raz zanieść jej rzeczy, zahaczyłem o bankomat i pojechałem do pracy. Złożyłem podanie o urlop, ogarnąłem parę rzeczy i ruszyłem do rossmanna i empiku. Nigdzie nie ma tego termometru do kąpieli! Zdążyłem na kwadrat akurat na przyjazd sofy, na miejscu ogarnąłem sypialnię, pokój Bartka, łazienkę, kuchnię... Porzuciłem mieszkanie, odebrałem Kajkę i pojechałem zarejestrować Bartosza. Po czym wróciłem na kwadrat robić dalej. Upał się zrobił, ale jak wracaliśmy do domu, zaczęło padać. Piwko wyszło cacy na koniec dnia :) Plus raporty, librusy itp... No i pierwsza kąpiel Bartolomeja!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz