czwartek, 2 maja 2019

02.05.2019

Znowu bym się spóźnił, ale z drugiej strony bez przesady - byłem 20 minut przed czasem spotkania i odebrałem bilety - pani koordynator trochę przegina... Początek to zamek królewski, zero problemów, oddałem grupę przewodnikom i poszedłem kupić bilety na metro. Przy okazji poszwendałem się po starówce i obejrzałem Dudę i Korhausa na placu. Zostało nam nieco czasu, więc przegoniłem ich jeszcze po Starym Mieście i pojechaliśmy do Wilanowa. Tam się trochę pogubili, bo tu kawka, lodzik, zdjęcia i w rezultacie  zaczęli sporo później, bo ich pozbierać się nie dało. A jeszcze chcieli wejść do ogrodów, więc kolejne pół godziny w plecy. Ruszyliśmy więc do pekinu na 20 piętro, a tam... Koleja na trzy godziny... Szok! No to pojechaliśmy jeszcze na Powązki, choć z uwagi na niektórych dotarliśmy tam o 17:30, kiedy już powinienem kończyć pracę. Obleciałem w 30 minut ile się dało i uciekłem. Na kwadracie zerwałem tapety, obmierzyłem miejscówkę i spotkałem się z Sierściami - pomalują. Wróciłem tak zdechły, ale na rewolucje kupiłem sobie dwa bezalkoholowe. Gosia ma słabsze wyniki, jutro do szpitala znowu...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz