piątek, 10 maja 2019

10.05.2019

Zdążyłem znowu na rehab i do sklepu, w szpitalu byłem na 9:30. Tak się tam szwendałem, odbierałem mnóstwo wiadomości i telefonów, znalazłem tylko jeden dom - jeszcze dwa! Słabo to widzę... Dzień minął na tniutnianiu, karmieniu cycem, przewijaniu i spaniu - śmiesznie. Poszedłem na obiad do Derbi, rodzice przyjechali na 17 - Kaja zakochana w młodym :) W chałupie byłem na 20, bo przecież trzeba było zajrzeć do Smyka po prezent dla Kajki od Bartka (wtf?). Teraz siedzę, ogarniam wizytę, 10. tom i ogół różnych rzeczy, zwariuję...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz