Odprowadziłem Kajkę i czekałem na południe - teście poszli robić ostatnie szlify na kwadracie, a my skoczyliśmy do Gosi zębologa. Kiedy ona siedziała na fotelu, ja skoczyłem po prezenty dla mam - jakby z okazji dzwoniła ciotka Danka, nieco zaniepokojona, że mama się nie odzywa - ale to już nie pierwszy raz, w środę z nią rozmawiałem i było wszystko ok, zobaczymy później. Po zębach odebraliśmy wezwanie do mandatu od zasranej straży... No i ciągle coś do sprzątania i robienia, nie ma chwili na odpoczynek. Malowanie skończone, jutro się wreszcie wprowadzamy - w końcu, bo przecież szału można dostać w tym ścisku, z rozstawianiem materaca, składaniem itp...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz