* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
sobota, 18 maja 2019
18.05.2019
Miałem dziś z rana latać, więc wstałem o 6, w panice szukaliśmy voucheru i z teściem ruszyliśmy w burzę 30 km do Gassów. W Iwicznej zadzwonił pan i rzekł, że dziś latania nie ma. Bosko. To wróciliśmy przez tę burzę i próbowałem przysypiać, ale ja tu jestem jedyną osobą, która się nie może zdrzemnąć, bo każdy czegoś ode mnie chce. Zaczęliśmy więc pakować kuchnię, wywiozłem część sprzętu już do nowej kuchni - Sierście dopiero wchodzili, a było już koło 13. Ekstra. Jeszcze sklep z kilometrowymi kolejami i po obiedzie zabrałem młodą na spacer - zrobiła się piękna pogoda, cieplutko i słonecznie... Ech. Wieczorkiem zawieźliśmy jeszcze kilka pudeł - roboty się posuwają, ale śmiem wątpić, czy się wyrobią... Chciałem kąpać małego, ale nie mamy termometru do wanny i pomysł zarzuciłem...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz