Rano ruszyłem odebrać pismo ze straży - nie dała mi baba, ale wiem od Łukasza, że źle zaparkowałem pod szpitalem. Kurwa. Za blisko przejścia - nie ważne, że stałem pomiędzy samochodami... Zmontowaliśmy łóżko młodej, teściowa mnie wkurwia niemożebnie, komentuje, marudzi i narzeka, szlag może trafić. Wszystko źle. I mędzi i wymyśla i pierdoli... Matko... Odebrałem w między czasie paczkę mikstejpów, wyniosłem kilogramy rzeczy po czym pojechałem odebrać młodą. Poszliśmy na spacer do biblioteki, wróciliśmy nakarmić małego i pojechaliśmy kupić Kajce buty. Spokój nastąpił po 21...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz