Jak zazwyczaj, przed samym wyjściem dostałem misję iść po chleb, w wyniku czego na zbiórce pojawiłem się w ostatniej sekundzie, choć myślałem, że się spóźnię: 501 jechało 20 na godzinę! Udało się w miarę szybko załatwić Pekin, choć za kwadrans 10 i tak była już koleja. Potem szybko Muzeum WP i ledwo zdążyliśmy na Stadion - tam było jaranie się :) Ze Stadionu poprowadziłem grupę Pragą i zostawiłem ich w Zoo, w tym czasie skoczyłem wydrukować rzeczy na jutrzejszą grę terenową i wróciłem po Radzia z mamą - koniecznie chcieli iść do Zgoda FC, a że mały ma jutro urodziny, to zrobiłem mu tę przyjemność. Po wszystkim skoczyłem do Lerła po żarówki i wreszcie dobrnąłem do domu... Kaja była z dziadkiem na spacerze, przynieśli po browarku 0,0 :D Zmęczonym.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz