środa, 1 maja 2019

01.05.2019

Do 12 kręciłem się po chałupie, coś tam ogarnąłem, coś tam zrobiłem (obiad np.) i pojechałem. Trochę byłem spóźniony niechcący, ale zdążyłem praktycznie na czas. Pani koordynator wycieczki sympatią do mnie jakoś nie zapałała, ale to może pierwsze wrażenie... Grupa z całej Polski, dorośli z dzieciakami, rozdałem słuchawki i zaczęliśmy z opóźnieniem, bo jednej osobie się pociąg spóźnił... Przeszliśmy trasę Krakowskim i Starówką, minęliśmy debili z ONR i zeszliśmy nad Wisłę. Zmęczonych zostawiłem na Bulwarach, z resztą poszedłem na BUW. Pech chciał, że w ostatnich minutach dziewczynka zrzuciła sobie telefon z punktu widokowego piętro niżej... Trochę potrwało, zanim go odzyskaliśmy... Tu już na wstępie 25 minut w plecy. II linia metra jeździ wahadłowo, więc tu kolejne 20 minut w plecy. Więc na Bemo już pojechałem tylko odebrać paczkę i do apteki i przyszedłem zjeść. Chyba się zmęczyłem... A ta mi tu nudzi na temat tych mebli, pierdoli jak potłuczona, wymyślając tysiące kłopotów i co będzie, a co będzie jak...  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz