Ostatni dzień wizyty, Rumuni wyjechali bez problemów, ufff... A my z turkami i Portugalczykami pojechaliśmy w miasto: Łazienki, fotoplastikon, Muzeum Narodowe... Ok. 14:30 skończyłem, grupy się rozdzieliły na dwie i zostały z nimi dzieciaki, a ja zjadłem, zajrzałem na pocztę i wróciłem na chwilę do domu. Na 19 byłem na kwadracie, ale tam nikogo, jak oni chcą to odmalować w tym tempie? Przyszli dopiero po mnie... Pojechałem więc do Boruty, zjedliśmy miłą kolację i wypiliśmy po piwie i zabrałem ich na fontanny. Rozstaliśmy się na placu Krasińskich - bez wylewności, więc sądzę, że było średnio :P

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz