wtorek, 30 lipca 2019

30.07.2019

Gorąco jak cholera, znowu w nocy pływałem... No cóż. Żona unieruchomiona, więc nici z wyjazdu nad jezioro, zresztą, tu skocz z Łukaszem do urzędu po odpis aktu małżeństwa, tu idź z dzieciakami na plac zabaw: Kajka się bawiła, Bartek spał w najlepsze :) Po obiedzie skoczyliśmy z młodą na rower: 15 km po trasie Giedajty-Wrzesina-Porbady-Węgajty-Jonkowo. Młoda marudziła, że piasek, że górka, że dupka, ale w sumie było fajnie. Wieczorek upłynął przy piwku, sympatycznie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz