wtorek, 16 lipca 2019

16.07.2019

Trzeba się było wynieść do 10:30, ale bez przesady, dzieciaki się wyniosły, my sobie jeszcze siedzieliśmy do obiadu. Zjedliśmy, wsiedliśmy do autokaru i dwie godziny później byliśmy na lotnisku w Bolonii. Marylka w panice, bo Kaj zgubił dowód i czy go puszczą z powrotem... Puścili bez problemu. Do pary Kostek zgubił bilet na ten lot... Matko... Udało się, przesiedliśmy się w Monachium. Kajka szczęśliwa, bo dostała prezent od Air Dolomiti :) W domu byliśmy po 22, szybka kolacja i pad na pysk, bo jutro czas spadać do Jonkowa... Uffff....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz