Wstaliśmy, zjedliśmy śniadanie i zapłaciliśmy za hotel. W barze pracuje Białorusinka, mówiąca po polsku, bardzo sympatyczna babka. Zajęcia zaczynały się o 17, więc mieliśmy czas na plażę :) A na plaży własne leżaki, czad! Woda krystaliczna, widoki piękne, siedzieliśmy do 13. Poszliśmy się ogarnąć i wylegliśmy na balkony poczytać. Marta niechcący zasnęła na tym balkonie i zjarała się tak, że szok. Będzie boleć! Przed spotkaniem poszliśmy coś zjeść - wybraliśmy knajpę na placu zbiórki, dobre muszelki dali :) I oto są, brygada się zbierała, mamy ludzi z: Anglii, Niemiec, Węgier, Łotwy, Hiszpanii, Portugalii, Austrii i Finlandii. Całość prowadził Włoch Alessandro - to znaczy dziś oprowadził nas po miasteczku i skończyliśmy w knajpie. Wszystko wygląda sympatycznie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz