Spałem prawie 8 godzin, obudziła mnie sroka o 6, drąc mordę pod oknem. Ale zawinąłem się jeszcze na trochę. Wstałem, ogarnąłem i ruszyłem na rower, robiąc 25 km i zjeżdżając trzy spacery po Bielanach - nadal się piszą, może mi się uda! Zrobiłem pranie, ogarnąłem setkę płyt w piwnicy, zjadłem w Sajgonie, dorobiłem wiśniówkę i piszę. Przygotowałem się do wyjazdu, nie chce mi się tam jechać, ale co tam, trzeba. Zgłosił się jakiś gość, któremu zarąbaliśmy fotkę, trzeba będzie go zdajsie opłacić... Ups.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz