czwartek, 25 lipca 2019

25.07.2019

Dziś znowu zajęcia rano - oczywiście się spóźniliśmy, ale i tak przyszliśmy cali mokrzy. Całe 4 godziny pierdół o tych platformach, tak naprawdę mógł nam przysłać linki i sami byśmy to w domu ogarnęli. Bzdety. A jeszcze nie mógł znaleźć naszych wpłat, więc Marta postawiła na nogi Agnes i dbfo :D Ale wszystko było ok, dał nam podpisane delegacje i certyfikaty, żyjemy :D Na szczęście był to koniec tego kretyńskiego kursu, obliczonego na wyjęcie jak największej ilości kasy od ludzi. Wróciliśmy do hotelu, poszliśmy na plażę, a potem na obiad, gdzie spotkaliśmy Ademolę. Zgadałem się z nim, że we wrześniu jego szefowa przyjeżdża do Warszawy na African Fashion Week i może przyjść do nas do szkoły. Super! A babka jeszcze gada po polsku, bo u nas studiowała :) Zrobiliśmy trochę zakupów, zwiedziliśmy ten kościół na wyspie  i spotkaliśmy się z brygadą na drinka i przekąskę - znów w tej samej knajpie, bo mają tanie piwo :D Bardzo miło :)  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz