Wyspaliśmy się - bez ciśnienia. Dopakowałem nas, zatankowałem, złożyłem zapotrzebowanie na leki i... lunęło. No to ruszyliśmy. Jechało się dobrze, choć było ciasno. Na trasie 160, dobrze, że Kajka nie robi paniki :) Musieliśmy się zatrzymać, bo się jakoś gorzej poczuła - ma chorobę lokomocyjną, czy co? Dobrnęliśmy na 15, zjedliśmy i poszliśmy na spacer do Polejek. Rozdałem prezenta, wypiliśmy nieco wiśniówki i czas się odłożyć...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz