czwartek, 1 listopada 2018

01.11.2018

Wstaliśmy normalnie - znaczy o 8 i pojechaliśmy bez pośpiechu do Rożnowa. Tam zostawiliśmy dziewczyny i pojechałem z teściami na cmentarz. Ok, połaziliśmy, pomogłem im znaleźć groby, zostawiłem, co trzeba i tyle, poszło szybko. Obiad u ciotki Mai był ok, choć jadałem lepsze rzeczy :P Kaja szalała z Kostkiem w domu i ogrodzie, my sobie gadaliśmy, przyjemnie. Wieczorem usiedliśmy z teściem nad whisky i tak to poleciało. Bez bólu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz