sobota, 10 listopada 2018

10.11.2018

Młoda musiała sikać o 7, więc oznaczało to koniec spania... No cóż. Wstałem, zjadłem, ogoliłem głowę i pojechałem odwalać pańszczyznę po Powązkach. Przyszło ponad 20 osób, zeszło mi się trochę ponad 2 godziny, ale było spoko. Po wycieczce poszedłem po zakupy - pękło 350 złych, bosko. Wróciłem, poszliśmy do Kebab Kinga i pojechaliśmy na Mokotów na masaż. Godzina zabawy z młodą i powrót na mam talent. Wszystko biegiem. A jutro też będzie biegiem...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz