sobota, 24 listopada 2018

24.11.2018

Spać mi za bardzo nie dano - raz, że młoda przywalcowała w nocy, dwa, że trzeba było jechać na masaż na 11 na Mokotów. Chciałem iść na spacer, ale Kajka stwierdziła, że w taką chłodnicę to ona nigdzie nie idzie i spędziliśmy w zabawkach całą godzinę. Potem zakupy i w domu byliśmy po 16. Zrobiłem szybki obiad, zjedliśmy, obejrzeliśmy skoki: Stoch drugi, Żyła trzeci, Wolny 12. - ładnie im poszło. Wieczór spędziłem na dzierganiu planów dla rodzin goszczących. Ufff... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz