niedziela, 25 listopada 2018

25.11.2018

Niby leżałem do 9tej, ale pobudka była już z półtorej godziny wcześniej... Trzeba się było zerwać i ogarnąć zapuszczoną chałupę. Tak więc od 9 zrobiłem co następuje: śniadanie, obiad, starłem kurze, odkurzyłem, umysłem całą łazienkę, podłogi, przygotowałem część stołu, umyłem kuchenkę i pewnie jeszcze parę rzeczy... Sławki przyszli na obiad punktualnie. Kajka z Leonem bawili się wspaniale, my sobie gadaliśmy - wyszli dopiero o 20. Żona padła, więc jeszcze posprzątałem, położyłem małą i uzupełniam braki w papierach. Miałem odpocząć, ale w ogóle mi się nie udało, a tydzień szykuje się również szybki, zwłaszcza, że w perspektywie dyskoteka, szkolenie, targi w sobotę, a od niedzieli erasmusowi goście...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz