Znowu w locie... Na szczęście dwa okienka, to jest kiedy odpocząć, ale 5p mnie wykończy. Do tego zginęły testy, mam ciągle dyżury i nie mam na nic czasu. Po pracy pędem po żonę i pojechaliśmy na omówienie testu pappa - oczywiście wszystko cudownie... Zdążyliśmy odebrać młodą - ona zdążyła też zjeść, ja tylko częściowo. Zaprowadziłem na piłkę, okazało się że trener podzielił grupę na pierdoły i lepszych - Kajka trafiła do pierdół :P W międzyczasie skoczyłem do sklepu i do biblioteki. Padam na ryj, strasznie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz