czwartek, 22 listopada 2018

22.11.2018

Kolejny dzień latania - tu nawet pobudka o 7 nie pomoże, bo ledwo wstaję. Zrobiłem lekcje i zastępstwo, wyszedłem na obiad i ledwo dobrnąłem do domu, musiałem z powrotem lecieć z Kajką na imprezę do Kameleona. Na szczęście po dwóch godzinach to się skończyło definitywnie i był spokój. Mała śpi, a jak konsumuję prezent od Kuranosi za pożyczkę przewodnika po Krakowie ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz