Znowu cały dzień w biegu... Lekcje lekcjami, dzięki konkursowi miałem jedno okienko, kiedy ogarnąłem piątkowy bieg. Ale: nie mam tylu nauczycieli, żeby obsadzić wszystkich. W dodatku baba z frse znowu marudzi, że nie skseruje załączników, bo muszą mieć oryginalny podpis... Olaf z Judaszem wpierdzielili Moczkensowi i wzięli go na buty, jeżu... Po lekcjach poleciałem obejść Czerniaków, zjadłem pizzę w Sadyba Best Mall i zdążyłem się spóźnić na radę, ups. Szkolenie było koszmarnie nudne, gadałem z Olą i księdzem, w rezultacie uciekłem wcześniej, żeby oddać książkę do biblioteki, zrobić zakupy, odebrać płyty i dotrzeć do domu. Teraz siedzę w korekcie i mam dość...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz