niedziela, 18 listopada 2018

18.11.2018

Nie wiem, co to jest, ale młoda wstaje po 7. Ziewa, ale zamiast iść spać na moment, to się wierci i zawraca głowę. Przewegetowałem do 8, ale wreszcie trzeba było wstać. Trochę posprzątałem i poszliśmy na krótki spacer - przede wszystkim do Koszmarnej z papierami. Kajka się jarała, bo na trawnikach był zmarznięty deszcz i wyglądało, jakby leżało trochę śniegu. Obeszliśmy dzielnię, zajrzeliśmy do bloku, gdzie sprzedają mieszkanie i wróciliśmy - zmarzłem jak dzik. Po obiedzie obejrzeliśmy skoki - nasi wprawdzie nieźle, ale Stoch 4ty... Sprawdziłem sporo testów i ogarniam rodziny goszczące - jeszcze cztery osoby. Oby dało radę! Plany na ten tydzień zaś są takie, żeby mnie wykończyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz