piątek, 2 listopada 2018

02.11.2018

W lidlu ciążowe rzeczy się pokazały, to mnie żona wyciągnęła na zakupy. Ja ją za to wyciągnąłem na krótki spacer. Ciepło, przyjemnie, więc cudownie było przejść się nad jeziorem. Kaja nie chciała iść, wolała siedzieć z Hubertem i latać po ogrodzie. No i dobrze. Popołudnie upłynęło u Łukaszy przy nalewkach i kolacji. Niewiele brakowało, abyśmy popłynęli :P 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz