piątek, 16 listopada 2018

16.11.2018

Znowu rano biegiem - zimno się zrobiło. Odprowadziłem młodą i wszystko szło dobrze (poza milionem dyżurów) aż do ostatniej godziny. Ta 5p to masakra, najpierw się pobili, potem drą gęby jak szaleni - co to ma być? Matko... Po lekcjach poszedłem po Kajkę i odprowadziłem na piłkę, a sam poszedłem coś zjeść. W domu byliśmy o 18:30, padam. Dokończyłem Siekierki, dowiedziałem się, o której przyjeżdżają goście i... nie mam domu dla pieprzonych czterech osób. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz