środa, 31 maja 2017

31.05.2017

Rano poszło normalnie, nie rozumiem problemów z ogarnięciem rzeczywistości, kiedy wyjeżdżam. Trochę się chłodno zrobiło :P W pracy miałem więcej zastępstw niż normalnych lekcji, przeleciało bardzo gładko. Po lekcjach natychmiast poleciałem po Kajkę, w nadziei, że pójdziemy jeść, ale akurat Kazio, Maciek, Janek i Tusia siedzieli na placyku zabaw, to 45 minut szalała z nimi, a mnie kiszki skręcało. Poszedłem więc z nią wreszcie po pizzę, zjedliśmy, wyszliśmy na rower i Gosia przybyła. Poprawiam librusa i szlifuję Żoli. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz