Ledwo przeżyłem te dwie ostatnie lekcje, co za muł... Okazało się, że zajęć dodatkowych dziś nie mam, świetnie... Poszliśmy z Gosią na obiad do Wietnamczyków na Rudę, po czym ona pojechała po młodą, a ja oblazłem do końca Oficerski. No i wróciłem sobie pieszo do domu. Mama sprzedała Tico za 500 zł, i tak sporo :P Dziewczyny były na imprezie w przedszkolu, więc miałem godzinę luzu - i tak większość przeznaczyłem na zmywanie. Coraz więcej problemów z tym obozem, niby wszyscy się kochają, a jednak być z tą, czy z tym w pokoju to 'maksymalna trauma'. Mam dość.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz