piątek, 26 maja 2017

26.05.2017

Drogi Pamiętniczku!
Dziś dla odmiany zaczęliśmy od odwiedzin w skansenie. ale skoro jesteśmy nad morzem, tuż przy starym porcie wojskowym, to skansen był adekwatny: zamiast zmurszałych chałup stały wypucowane okręty bojowe. Mieliśmy okazję zatem zobaczyć w jakich warunkach pracują marynarze i zgodnie stwierdziliśmy, że do tego się nie nadajemy... Fajnie pomajdrować przyciskami i wajchami, ale przeciskać się przez te korytarzyki, spać na łóżku wielkości parapetu, czy korzystać z kibelka, z którego spada się przy każdym przechyle - to nie dla nas, absolutnie. Ale oglądaliśmy wszystko dość zafascynowani. A skoro byliśmy już nad morzem, przedpołudnie spędziliśmy na plaży. Nikt nas nie gonił, nie pospieszał, więc rozłożyliśmy się na piasku i zgodnie zaczęliśmy przeszkadzać innym plażowiczom. Była piłka, zakopywanie się w piachu, budowanie, niszczenie, poszukiwanie skarbu i tysiąc innych rzeczy - znaleźliśmy nawet pierścień Golluma. No i tony bursztynu (ta, jasne). Po obiedzie zaś odbyły się ostatnie treningi i ostatnie spacery po mieście, zakupy i lody (te pyszne). Zrobiło się mocno ciepło. No a na zakończenie dnia, zamiast na basen, poszliśmy na zachód słońca. Przepięknie zaszło w morze, zdobyliśmy molo i do pokoi rozeszliśmy się koło 23. Zły człowiek zapowiedział kategoryczny zakaz zielonej nocy, ciekawe, czy przekaz dotarł... Rano wyjeżdżamy koło południa, spodziewajcie się nas w ramach 21:00.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz