piątek, 12 maja 2017

12.05.2017

Rano zdążyłem podładować nowy zestaw do mp3 i kopsnąłem się do pracy. Miałem byc wcześniej i wydrukować test, ale... autobus mi uciekł, Iga zostawiła w drukarce zacięty papier i dziesiątki kartek do wydruku, ale wyrobiłem się. Potem szybko po papier do kuratorium - mam, oddałem, mam nadzieję, że będzie spokój. No i dwa ostatnie betony przetrwałem... U moich coś się dzieje niedobrego, straszne emocje z tym wyjazdem i to takie słabe... Po lekcjach zrobiłem kawałek Urzędniczego, odbębniłem Jonatana i przeleciałem jeszcze w całości Sady i Zatrasie. Idzie to jak burza. W domu, korzystając z nieobecności dziewczyn, bo poszły na imprezę Tusi, dokończyłem ładowanie mp3, pozmywałem, odkurzyłem, odgruzowałem kuchnię... Ech.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz