* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
sobota, 6 maja 2017
06.05.2017
Co za męczący dzień... Pobudkę zaliczyłem juz o 7:30, bo małej się znudziło spanie... Przecież poszła spać o 22! Ale zaraz było 'kaszki jestem głodna' i po spaniu. Po śniadaniu poszedłem do sklepu, wydałem znowu ponad 300 zł (na co?) i wróciłem robić obiad na dziś i jutro. Dziewczyny wybyły na plac zabaw na 2 godziny, przynajmniej był spokój. Obiad pyszny :) Burza zaczęła się kręcić wokół, ale że cieplutko jest, poszliśmy jeszcze na spacer - do glinianek Schneidera i z powrotem wzdłuż torów. Zdążyliśmy - 10 minut po wejściu do domu lunęło i grzmiała dzika burza. Napisałem kolejny sektor, walnąłem browka - dobrze jest :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz