niedziela, 28 maja 2017

28.05.2017

Mała przyleciała o 3 do nas, ale spaliśmy do 8:30. I się zaczęło: zakupy, drugie zakupy, śmieci, obiad... Mama oczywiście przyjechała za wcześnie, obejrzeliśmy jej Polówkę - wygląda nieźle ;) Niedługo po obiedzie pojechała, my sobie poszliśmy jeszcze na spacer, a po spacerze dwie rundki treningu na rowerze. Gosia się pakuje, ja pozmywałem i wróciłem do pisania Żoli. Na targach poszło podobno 40 sztuk Pragi i 40 pozostałych - chyba dobrze? Czekają mnie trzy dni z samą młodą, będzie fajnie :D 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz