środa, 24 maja 2017

24.05.2017

Po nocy - ciężkiej dla niektórych, bo przecież sen jest dla słabeuszy i mięczaków, wstaliśmy ochoczo i z rozkoszą na śniadanie. Pyszota! Trzeba było się zbierać, bo mielismy grać w piłkę nożną - poszli oczywiście chętni, graliśmy z godzinkę, lepsi wygrali 3:1 z nieco gorszymi, ale w zasadzie zwyciężyli wszyscy, bo było fajnie. Jako, że pogoda się nam popsuła i do popołudnia lało ze zmiennym natężeniem niemal cały czas, musielismy zrezygnować z Bornholmu - miejsca były tylko na dziś, a i tak niemal połowa zrezygnowała jeszcze przed wyjazdem. Dlatego zostaliśmy, co wszystkim wyszło na dobre. W najlepsze trwały treningi - siatkarze byli w lepszej sytuacji, bo trenowali pod dachem, a łucznicy mieli okazję ćwiczyć survival w deszczu. Przy okazji Pola została okrzyknięta Meridą Waleczną, bo nie dość, że trafiła w 10, to drugą strzałę posłała dokładnie w pierwszą. Sensacja była! Sensacji zreszta było więcej, bo smętna pogoda sprzyja smętnym pomysłom i niestety nie wszystkie humory kipiały radością... Ale udało się niepokoje ułożyć, pod wieczór wyszło słońce - nie tylko na niebie, ale i w grupie. Na kolację było spaghetti, trudna sprawa ogarnąć makaron, naprawdę... A deserem okazał się kebab wegetariański (czyli banan w sosie czekoladowym) - jadłospis żyje tu własnym życiem. Na koniec dnia weszliśmy do basenu - trener Kasia podała rytm do pływania, potem większość zaległa w jacuzzi i saunach.
Dzień był przełomowy, dość trudny z racji marnej pogody i przesilenia. Wszyscy są już nieco zmęczeni, bo rzadko mają tyle wysiłku na raz. Jutro dzień zawodów dla obu dyscyplin. Niby powinniśmy się wyspać, ale sen jest dla słabych, jak już wspomniałem.

 Awantury, awantury, rozrabiają w nocy, niech to szlag. Ale dobrze o tyle, że nic specjalnego nie robiłem cały dzień i przeleciało jakoś. Gosia namieszała z wyjazdami i przyjazdami, odkryłem kilka fajnych osób w klasie - doskonale bawiliśmy się z Markiem, Wiktorem i Marcinem. Część mnie za to denerwuje niemiłosiernie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz