środa, 10 maja 2017

10.05.2017

Dotarłem do pracy, choć zima. Tu i tam śnieg - na szczęście nie u nas. Zrobiłem trzy lekcje i pojechałem do kuratorium zobaczyć, czy jest papier. Teczki są już w archiwum, a ja nie miałem czasu czekać, więc powiedziałem, że zadzwonię i uciekłem, spóźniłem się 5 minut na wychowawczą... Mieli się ładnie podzielić na pokoje, nie dało rady... Po lekcjach Iwo na wycieczce, to poszedłem na pizzę i miałem oblecieć wokół cytadelę, ale z powrotem pogoda się zesrała, to ruszyłem po płyty. Faktycznie, zebrałem trzy paki i miałem wracać pieszo, ale... deszcz zaczął padać... Wróciłem i spokój był do 20, bo dziewczyny na imprezie u Jerzyka. Skończyłem kolejny sektor, zostało bardzo niewiele :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz