Odprowadziłem młodą i... zebrałem stos prania, odkurzyłem, pozmywałem, odłożyłem płyty, jesu... No i poleciałem do pracy, na szczęście szybko przeleciało. W okienku podrukowałem, co się dało na zebranie, a po lekcjach poszliśmy z Gosią do 21 i pobiegłem na Narodowy po Pragę - dostałem pięć sztuk. Ledwo zdążyłem z powrotem. Super, zebranie trwało do 20, nigdy tak długo nie siedziałem, to chyba przez te opisy... Wróciłem o 20:40, położyłem Kajkę i tyle, pół godziny po mnie przyszła Gosia i gada non stop przez telefon. Matko, ciągle o pracy...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz