wtorek, 9 maja 2017

09.05.2017

Pojechałem rano z młoda do szkoły, bo miała iść do okulisty. Przesiedziała dwie lekcje z Gosią, jedną ze mną, poszedłem do Wojtka i wykorzystałem sytuację, że wyszło słońce i przeleciałem 1/3 trasy pierwszego spaceru. Ledwo zdążyłem do 5a, są i tak straszni...Potem poszedłem zjeść, zrobiłem Kubę i Kajta i wróciłem do chałupy - kurna, połowa maja, a tu śnieg pada i tak piździ, że szok! Wieczór zszedł na czyszczeniu głów - Kajka miała znowu dzikie gniazdo, Gosia nie... Jezu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz