* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
czwartek, 1 stycznia 2015
31.12.2014
Sylwester okazał się wielce męczący. Rano po ogarnięciu się, czyli koło południa, poszedłem do sklepu. Mróz jak cholera, a ja na bazarek, do bankomatu, na bazarek, do rossmana, stokrotki i obarczon wielce dobrnąłem do domu po ponad godzinie. Gosia tworzyła sałatki, więc z obiadem wkroczyłem w ostatniej chwili, ale udał mi się: polędwica z koprem włoskim w winnym sosie z komasą ryżową. Mmm. Sławek nie przyszedł, nikt nie miał przyjść, to okazało się, że mamy pojechać na Włochy do Marty i Emila. Posiedzieliśmy tam do 21 i wróciliśmy, Kajka miała zasnąć, ale nic z tego, trzeba ją było uśpić, zasnęła na tyle mocno, że żadne fajerwerki jej nie obudziły. A my drinkując, dotrwaliśmy z sylwestrem w dwójce \ polsacie \ tvn do 1 i... poszliśmy spać. Ale udany sylwek...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz