poniedziałek, 26 stycznia 2015

26.01.2015

W południe miałem spotkanie z wydawcą, więc podjechałem na Słodowiec, a na Stokłosy podjechałem metrem. Dostałem autorskie egzemplarze i mam podjarkę :) Tylko, kurde, w kawiarni pracuje ciotka Julii - wszędzie ktoś mnie zna, szlag. Z Ursynowa pojechałem na pocztę wysłać płyty, potem pojechałem na WAT odebrać pakę, której jakoś nikt nie chciał odebrać w Belgii, jeszcze musiałem zapłacić 10 złych za odbiór. Ledwo wróciłem, dziewczyny wyciągnęły mnie na spacer, nie chciało już mi się, ale polazłem. Montujemy erasmusa, może tym razem wyjdzie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz